Jadę do Wawy do kolejnego muzeum:) Jak cos mnie zaciekawi to oczyw.zalacze fotki. Choc nastruj mam nieciekawy narazie... Zwykle sie zmienia jak gdzies jade a nie gnije w domu,takze licze na to i dzis:) Mama jak zwykle sfochowana,tonem nauczycielki niezadowolonej tlucze cos tacie jak z tymi opryskami do roslin,ja nie moge tego sluchac. Podobnie jak w ogrodzie chwilę wcześniej się niecierpliwiła ze źle wyrywam chwasty, bez korzenia. To nie będę wyrywał, pieprzę to... Wogóle mieliśmy z tata sprzątać coś w ogrodzie ale mama uznała ze to bez sensu, lepiej skosić to kosiarką, mnie w to graj! :) Nie trzeba się schylać i robić to ja od razu zadowolony. Jak wrócę to chętnie skoszę , trawnik, dawno tego nie robiłem, hehe, 3lata. Choć z tylu domu to jest niewygodne bo bardzo nierówno i drzewa i rośliny przeszkadzają, trzeba omijać. Co jest niewygodne i meczące. Z tym kablem trza się jebać, bo on się plącze, i najgorzej jak podchodzi pod kosiarke to trza ciągle się zatrzymywać i go przerzucać, rozplątywać, chodzić naokoło tych drzew.
Siedziała koło mnie w autobusie taka niezła laska , mocno umalowana i zrobiona, zupełnie nie podobają mi się takie, takie wypindrzone lale . Czarna w mini , to by się wielu podobała , i ten zbiorowy pęd do jednakowego gustu mnie zawsze odrzucał . Wolę sobie popatrzeć na nieumalowana nastolatkę dalej, do której nikt się nie ślini :)
Czym dalej jadę tym głębiej czuje smutek i znużenie ... Jest pokusa by zjeść pastylkę energet.które zawsze woże ze sobą podobnie jak portfel, ale wątpię czy to coś da... Ostatnio umiarkowanie niestety. Zmieniłem muzykę na inna w empetrójce na Club des Bulges,taki troche jazzik,ale nie pomogło jak na razie :( Myślę o mojej nienawiści do tych moich znajomych co nie mają czasu dla mnie... Ewa coś się nie odzywa, a szkoda bo chętnie bym jej coś nawciskał ale mam pomysł na odpowiedź na jej smsa a nie tak sam z siebie. Coś musze wykombinować bo ile można czekać, hehe.
O już wiem skąd to znużenie! Pod pałacem kultury gdzie wysiadłem z metra kropi deszczyk! Kurna ten słownik bo z nim piszę ciągle trzeba poprawiać... stoję sobie przyjemnie pod drzewem bo nie chce moknąc no i coś przy okazji napisze:)
Wystawa w miarę mi się podobała ale bez rewelacji. Podobnie jak w Zachecie czy CSW Doskwierała mi pustka, jakiś brak większej ilości dzieł... Takie duże tam przestrzenie a pusto... Dokładnie w tym budynku był dom meblowy Emilia :) Jeszcze pamiętam jak tam było mnóstwo towaru, choć tak troszkę biednie bo to komunistyczny sklep jeszcze. Ale raczej mam dobre wspomnienia bo mam w pokoju szafki sosnowe stamtąd! :)
W muzeum oczywiście były młode laski co było oczywiście przyjemne:) choć tradycyjnie za młode dla mnie...
Jak przyjdę to oczywiście zamieszczę jakieś fotki,bo robiłem jak zwykle:)
Ucieszyłem się bo tuż spod muzeum miałem 518 to dobry dla mnie autobus, ale w tamta stronę spacerek od metra przez park pod pałacem kultury nie był zły, i od razu miałem 734:) Kurcze dziwnie mi się pisze z tym słownikiem, inaczej dobieram słowa, tak nie po swojemu, no i ciężko używać skrótow a lubiłem.
Jak przyjadę to chyba się położę bo spać się chce, ale to też zwyczajnie objaw depresji. Kurcze i tak gorąco mi w nogi, musze wyjąc wreszcie lżejsze buty , coś tam mam, ale mało bo buty drogie i poznosiłem... Także reasumując nastrój niezbyt mi się poprawił przez ten wyjazd... I ten pierdzielony aparat nie chciał znów robić zdjęć mimo ze akumulatorki świeżo ładowałem! Robiłem tylko telefonem, ale to wiadomo gorsze, ja mam już też trochę stary ten tel.no i we wnętrzach to są okropne szumy. Ok , jakoś udało mi się dotrzeć do domu, ten BLOG to świetne zajęcie dla mnie:-)
Pozdrawiam czytających:)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz