czwartek, 24 lipca 2014

Siedze na rynku starego miasta, jest fajnie bo jest cieplo ale wiaterek fajny, mam miejsce na lawce. Powinienem sie cieszyc, ale kiepsko sie czuje. To ewidentnie depresja nadchodzi. Nie pozostaje nic innego jak probowac jakos dzialac mimo wszystko i sie przemagac. Ale kurna nic mi sie nie chce. Caly dzien walcze z myslami o bezsensie tego chodzenia.

No bo faktycznie dzis slabo z tymi galeriami wyszlo, albo zamkniete, albo prawie nic, albo nie to. Wlasciwie to dzis prawie nic nie obejrzalem. Najwiekszy sukces to bylo kupienie w drugiej Biedronce pastylek energetycznych, i znalezienie tej taniej Ziko Apteki na Jana Pawla. Mam wiec Acodin na jutro. Ale jutro to niefajnie bo przed poludniem jade do kurator, co ja jej powiem, niewiele, bo niewiele u mnieie dzieje. U tej pani na Woloskiej co mialem cos zalatwic to na razie niewiele.

Patrze na tych pelnych usmiechu turystow, maja tyle energii, ja nie wiem skad? Ja bym najchetniej sie polozyl i lezal stale. Ale samopoczucie wtedy jest chujowe bo jest ta straszna pustka, jednak lepiej zmuszac sie do robienia czegokolwiek.

Jest tu tyle ladnych lasek, a mnie to jakos nie kreci tak jak powinno. Moze trzeci energetyk? Nie, to niezdrowo. Jeszcze chwile posiedze bo jest fajnie i bede sie zbieral do domu. Znow pytanie czy jechac tramwajem czy autobusem, bo mam wybór. A tak ciezko cos wybrac w tym stanie.

Szkoda ze nikt mi nie odpisuje na smsy. Tzn.troche odpisuje Gosia. Szkoda ze reszta nie. Wczoraj dzwonilem do Ewy ale nie odbiera, i pisalem tez. Szkoda. Taki samotny sie czuje. A z ta Ala to tez nie wiem, bo napisala ze jest dobrze i nie nalezy tego psuc. Tzn.ze moze ja sie za bardzo napraszam. Ale po tym jak mnie wtedy wziela pod reke i byla taka mila to sobie duzo nabudowalem... Nie wiem jak rozwijac ta znajomosc, czy dzwonic do niej, czy jak. Kurcze jakbym moze sie lepiej czul to bym mial pomysly.

Obok mnie siedza jacys snadoskorzy muzycy, bo maja akordeon i tamburyn czy jak to tam sie nazywa ten bebenek z dzwoneczkami. Ale na szczescie nie graja, bo ja slucham mp3, Jimi Tenora. Mam problem z muzyka od 2dni, ze nic mnie nie pociaga, nic sie nie podoba. Ten Jimi jest tylko znosny. A wiem ze to fantastyczna muzyka, elektryzujaca.

Probuje sie przyzwyczaic do tej nowej empetrojki. Niewygodna ona jest w obsludze. Nie wiem wciaz czy za 33zl dokupic sobie do niej karte pamieci 32giga i wtedy miec na niej full muzy, ale z kiepska obsluga do ktorej moze sie wreszcie przyzwyczaje, czy kupic sobie za te drugie 50zl nowa mp3, takie widzialem fajne, troche wieksze, musze dokladniej ceny w domu sprawdzic tych 32giga. W wielu kolorach były. Pytanie co lepsze, ta karta, czy nowq empetrojka. Bo ta Sandisc co mam co mi sie nie podoba to droga byla i moze jest dobra, znaczy dluzej posluzy niz taka tania jaka chce druga kupic. Dlatego musze teraz nosic ta Sandisc, na nia wgrywac muze i sie przyzwyczajac uzeby wiedziec czy dam rade z karta co byloby chyba lepszym i tanszym rozwiazaniem, czy noww empetrojka. Ale wybrac cos to katorga w tym stanie.

O prosze, ja tu gadu gadu a juz szosta godzina. To dobrze, niedlugo wieczor i bedzie mozna pojsc spac spokojnie. To wszechogarniajace uczucie bezsensu i braku sil jest obezwladniajace! A przeciez powiniem sie cieszyc, bo lipiec, moj ulubiony miesiac, najlepsza pora roku.
Cieplo... Nie trzeba sie ciagle kulic, mozna se cały dzien siedziec w koszulce.

Nie wiem, bo mam ohote wyslac Ali smsa chociaz z pozdrowieniami ze starowki. Ale jak ona bedzie miala mnie dosc przez to natretne smsowanie?

No coz, to moze sie rusze?
--
Sent from myMail app for Android

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz