wtorek, 15 lipca 2014

Jest niedziela. Krótko trwała ta ekstaza. A może długo bo cały dzień?
Rozpisałem się do ludzi masakrycznie. Mają na pewno dość dla tego nie odpisują. Muszę przystopować z smsami i tu popisać jak już muszę.
Odczuwałem okropna pustkę emocjonalna. Nic mnie nie ciągnęło w żadna stronę. Oj.15tej wreszcie coś się ruszyło.

Dziś jest jakiś festyn gminy czy coś bo na przystankach jest osobny rozkład każdy dla 734. Dopiero teraz to zakumałem. Jakbym wiedział wcześniej to mógłbym pojechać. Ale na pewno by mi się nie chciało. Albo chociaż przejechać inna trasą autobusu, bez wysiadania. Ale to tylko kilka kursów i wogóle on jeździ co 2godziny do nie daj Boże gdzieś bym wysiadł to bym utknął.

Dużo nie napisałem bo jest już poniedziałek. Dziś kiepski humor. Ale nie taki tragiczny jak ostatnio na tym schodzęniu z Akodinu.
Rano się pokłóciłem z tata. Ale to moja wina. Bo nie wstałem jak mnie obudził o 6.00, on niezadowolony, to ją się ubrałem i zacząłem narzekać że po co my tak rano wstajemy, jak można wstać o 7.00jak ludzie. Ale nie doszliśmy do porozumienia i poszedłem do pokoju, czekać na następny autobus.
W auchan się ożywiłem zakupami, ale jak tylko wyszliśmy, a mieliśmy bardzo dużo ciężkich zakupów, to mnie głowa rozbolała, zrobiło mi się tak duszno i sennie. Tak do dupy. Wyraźnie ciśnienie zaczęło się zmieniać.

Fuck, nie wziąłem picia że sobą, wogóle, nawet termos po kawie jest pusty. To jest jakieś uczucie wreszcie, bo od wczoraj nie odczuwam nic. Szkoda że to uczucie to frustracja. Bo nie kupie sobie bo nie mam kasy . Wszędzie gdzie patrzę to trza minimum 2.50 na cokolwiek do picia, to jedną czwarta akodinu. Tj.mam kasę , ale na wpłatę do wpłatomatu 10zł na tę słuchawki. I 40zł na lekarstwa z apteki, legalne... Chyba że trafie jakiś hipermarket i do 1zł jakiś produkt do picia. Bo mnie suszy po lekach to chyba nie dam rady tak bez picia.
Cały czas się bije z myślami czy powiedzieć pani Kasi o akodinie czy nie. Bo jak nie to o czym miałbym gadać z nią Dziś? Chyba nie powiem bo jeśli chce sobie jeszcze pobrać to ona się na to nie zgodzi raczej. Pogoni mnie że czas tracę swój i jej, bo tu jest odwyk a nie szkółka niedzielna. Albo może jednak powiem? Nie, jutro sobie zażyje 15 i znów będzie pięknie. Choć tak super jak w sobotę to na pewno nie.
O, teraz okres urlopowy to może nie będzie p.Kasi to bez sensu mówić dziś bo z kim kontynuacja. Ale ją sobie znajduje wymówki...

Przyjechałem 25min .wcześniej bo akurat nie było korków i czekam jak głupi w ciemnym korytarzu.

Mocna frustracja niestety z wielu realnych powodów które musiały mnie akurat trafić w dzień głodu... Zepsuły się drugie słuchawki!
Tę stare. To było do przewidzenia że niedługo się zdąży bo tę rzeczy się po prostu psują. I specjalnie pojechałem do CH Promenada żeby wpłacić tę 10zł a tu oba wpłatomaty nieczynne. Niech to cholera. I jeszcze tak chce się pić a tam bardzo drogi market, wody po 15zł w szklanych butelkach, nie moja polka. A w dzień brania było tak dużo tych przyjemnych zdażeń niezależnych ode mnie.
To ewidentny znak od losu że muszę brać bo wtedy się dzieją rzeczy dobre.

No i proszę, dojechałem do domu, bez picia, bez zaćpania czegoś po drodze, i nikogo nie robiłem. Sukces! ale nie do końca, zażyłem Mirtor nasenny, odrazu jak wyszedłem z apteki. On uśmierzył mój ból, ale odrazu zachciało się spać, to też tak nie za fajnie w autobusie. To sprawozdanie pisze już we wtorek, bo po Mirtorze położyłem się spać ok .19tej. Jeszcze słońce mocno zaiwaniało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz