wtorek, 1 lipca 2014

Matka zawsze robi taki klimat jak robi w ogrodzie że to jest horror . Taka zniecierpliwiona jest, humorzasta. Ledwo przyszliśmy z tata to jej wszystko nie pasowało . To trzasnąłem to w cholerę i pojechałem na rower . Chociaż nie czuję się z tym fajnie. To właśnie dlatego ja im tam nie pomagam w ogrodzie bo matka zawsze robi z tego horror, a to przecież ma być przyjemna praca, bo z roślinami, na łonie przyrody.

Jest ogólnie ładna pogoda, ja bardzo długo spałem i wstałem w dobrym humorze o dziwo... Zażyłem tę 8tabl.które mi zostały, nie wiem czy coś zadziała. Oby ... Bo nie mam kasy na więcej, zresztą jak sprawdzałem nie raz dokładanie po czasie nie daje efektu. Nie wiem co teraz robić bo miało być tak fajnie...

Przejechałem 2km i mam dość. Niby nie na wiatru a jest w obie strony jak próbowałem jechać. Nie on to moja wina, że mi nic nie pasuje. Muzyka też nie pasuje, zmieniam jak się zatrzymuje. Chyba czas ściągnąć nowa z Denovali Records albo tej drugiej wytworni.

Kurwa znowu wcisnąłem czerwona słuchawkę i się kupę tekstu skasowało. Pisałem m.in.że mi nic nie pasuje, żadna muza, że jestem na rowerze , że ten pierdolony słownik podaje źle słowa, że świeci słońce, że jest ciepło, że jest mały ale jednak wiatr, bo w obie strony jechałem i w obie wiał ten jebany wiatr.
Znów zmieniłem muzę. Nie wiem czy nie wrócić do domu i nie zażyć czegoś. Ale czego? Hydroxyzyny żeby się uspokoić?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz