sobota, 5 lipca 2014

Pustka.
Wyjałowienie myslowe i emocjonalne.
Tak to sie nazywa 5mg Rispoleptu na dobe.

Nie pisze bo nie mam o czym.
Mialem dzis wspaniale plany, ale chuj bomki strzelil. Rano wstalem w swietnym humorze i juz wyspany o 7.00. Bo dzis dzien akodinu,to mnie juz krecilo fajnie. Wzialem 15tabl,czyli wiecej pastylek niz ostatnio schodzilem,nie wiem jak z tym schodzeniem bedzie, moze dam se spokuj i bede teraz bral na stale po pol paczki. Albo wroce do calej paczki,o wtedy sa 2dni fajne. W kazdym razie nie moze byc tak ze CODZIENNIE czuje sie beznadziejnie! Wyjechalem na rower,ale zalamala sie pogoda,i tak mi sie slabo zaczelo robic,ze wrocilem i walnalem sie do lozka spac. Tzn.nie zasnalem bo po Akodinie nie da sie spac,wiem to dobrze,heh, ale prawie taki sen, pol sen. To ze 2godziny trwalo. W miedzy czasie dzwonila Ala z ktora sie umowilem na wyjscie na koncert muz.powaznej na Grochowskiej. Dzis ciekawy mial byc, tzn.kompozytorzy jakich lubie. No i lipa wyszla bo sie czulem tak zle ze nawet nie odebralem tel. Napisalem jej potem ze przepraszam ale zle sie czuje itd.
Teraz jest lepiej,ale cholera jak tak ma wygladac dzien brania Ak.to chrzanie ten Rispolept,wkurza mnie on. Aha,wczoraj na noc nie zazylem go wogole,dzis sie zastanowie,bo jak nie biore to wydaje mi sie ze szybciej sie z niego czyszcze i szybciej poczuje sie normalnie. Ale jest opcja ze wlacza mi sie lęki jak nie biore,albo jakies takie tam mysli paranoiczne. Na razie jest dobrze,ale chwilami czuje jakby byl delikatny przedsmak lęków. Ale moze mi sie wydaje. Bede sie obserwowal,i w razie czego odrazu wezme te 2mg Rispoleptu. W kazdym razie moim celem jest wrocenie do dawkowania z osrodka, czyli tylko 2mg na noc, a nie 3x dziennie.  I chyba trzeba sie przeprosic z Mirtorem... Ja tak namawialem lekarzy zemi mi go odstawili bo juz dobrze spalem, a nie chcialem go brac bo to katastrofalne uczucie glodu po nim bylo i obrzeranie sie do upadlego. Ale przeciez Mirtor to antydepresant, moze jak bylem na dwoch (z Citabaxem) to bylo lepiej? Tzn.nigdy nie bylo dlugo dobrze, bo mam przeciez iles razy w roku te nawroty depresji. No ale teraz nie mam depresji zdecydowanie, a jest bardzo zle.

Czuje pustke. Nie mam ochoty na nic. Dobrze by bylo sie jednak gdzies ruszyc. Takie tkwienie przed komputerem i sluchanie muzy jest dobre, ale nie na dluga mete. Ale co,rower? Nie chce mi sie... Nic mi sie nie chce. Powtarzam to ciagle,bo to glowna przewodnia myśl.

Najbardziej mnie boli swiadomosc zmarnego dnia brania Ak. Moglo by byc tak cudownie. Ale jestem przekonany ze ten Rispolept po prostu blokuje jego dzialanie,bo on otepia,a Ak.pobudza. Ale w sumie jest mi tez to troche obojetne. Siedze taki zawieszony w przestrzeni i olewam wszystko. W sumie moze fajny stan,tak na chwile, ale nie stale. Nie mam depresji,bo w depresji czuje sie same przykre uczucia, nie ma tych normalnych i fajnych, jest samo cierpienie. A ja teraz nie czuje nic. Bez emocji. Tzn.z wyjatkiem tamtych chwil wkurwienia. Daltego musze uwazac z energetykami etc.Bo mam ciagle pokuse zeby ladowac w siebie, dzis oczywiscie rano wypilem jeden. TO juz prawie na mnie nie dziala!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz