czwartek, 24 lipca 2014

Pocieszam sie mysla ze mam akodin na jutro. Musze o tym myslec, ze sobie bede mogl zazyc juz rano. Ale ja wiem czy chce? Idac do kurator to troche bez sensu, lepiej byloby jadac z tatA na bazar, bo mam z tym lepsze doswiadczenia akodinowe. No ale jak juz kupilem to raczej do soboty nie bede czekal. Choc wg.3dniowego schematu to powinienem. Ale jestem slaby, poddaje sie... Przysiadlem znow, tym razem na pl.Zamkowym. Fajnie ze jest tak cieplo ze mozna se siadac. Przez wiekszosc roku tak sie nie da, trza stac albo gdzies isc.

Teraz pisze bloga przez wbudowany program do maila, ale on mi podklesla kazde slowo jakie pisze, nie wiem o co chodzi, ale chyba wole pisac przez program MyMail, tam tego nie ma. Ciekawe jak jest w tych programach z zachowaniem kopii w trakcie pisania. Nie wiem jak to sprawdzic, chyba sie przekonam jak cos bede pisal i sie nie zapisze.

Jakis koles gra na tym intrumencie z rurami co sie uderza palkami w klawisze. Kurde jak ja wszystko zapomnialem prze ten akodin! A, ksylofon czy jakos tak. To fajny dzwieki daje. Poza tym slonce sie schowalo zupelnie za chmurami, ale wciaz jest fajnie cieplo. A ten koles ladnie gra, wylaczylem empetrojke zeby go posluchac. Mozeby mu wrzucic 1zl?

No trzeba sie do tego domu zbierac bo jestem glodny od dawna. W domu czeka drugie danie, rybka. Chetnie bym teraz zjadl. Wszystko sie rozbija o kase, bo wiadomo jest na miescie gdzie zjesc. No to ide do tramwaju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz