Czekam u lekarza, wlasciwie do pielegniarki, ale ona zajeta pobraniami krwi a ja przyszedlem po recepty, no i nie wiem czy ktos mnie przyjmie, denerwuje sie. Zaczynam cxuc glod...Kurcze miala racje mama zeby wziasc kanapke, ale mi sie nie chcialo robic, wzialem banana.
siedze na petli, mam pol godz.do zajec. Smutno mi. Taki dzien. Nie ma co z soba zrobic, bo chodzic mi sie nie chce w te pogode, zreszta nie wiem gdzie i po co. Musze czekac tu bo pozniejszego autobusu nie mam zeby pasowal. Ale to takie glupie ze wtedy bieglem zeby zdazyc a nie zdazylem i nie zalatwilem i musze jeszcze raz potem jechac, a teraz siedze i czekam az czas uplynie.
Moze wziasc energetyka? No nie wiem, czy jest sens? Wczoraj wieczorem se poprawilem nastroj ze wypilem, to toche czesto. Ale gdzie ja bym sie przejmowal takimi szczegolami jak co 2dni cpam Acodin...
Jeszcze 25min.do zajec... Czekam. To moje zycie to spedzam ogolnie na takim lenistwie i nic nierobieniu, czekaniu na pustke... Ta pustka jest straszna. Ale.jednoczesnie jakby chciec ja zapelnic praca to tez sie boje, ze nie dam rady. Bledne kolo obledu... Koszmarny dzis dzien taki smutny, zgnilizna, jest wilgoc w powietrzu, chodniki sa mokre mimo ze akurat nie pada, moze padalo wczesniej,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz