czwartek, 26 czerwca 2014

Wiem że mój blog schodzi na psy, że coraz słabsze rzeczy na nim pisze. Coraz mniej interesujące. Mam tego świadomość. Ale piszę go dla siebie, nie żeby komuś się przypodobać. Jak się nie podoba to zwyczajnie można tego nie czytać i problem z głowy.
Tyle ogłoszeń duszpasterskich.

Ci Piotrowscy zawsze tacy głośni są, śmieją się, gadają, jeszcze teraz mają małe dzieci to one hałasują, i te ich zabawki. Wiem że marudzę... Ale tu u nas wieś, cicho jest bardzo, ulicy tj.aut prawie nie słychać. To jak ci łażą to i mojej mamie przeszkadza.

Jej, ale mi się chce spać, ale muszę czekać że tata zadzwoni to trza otworzyć, zaraz ma wracać. Potem biorę koc i spróbuje zasnąć, nie ma co . Albo pójdę na hamak może? Ale tam nie ma mowy o spaniu, bo niewygodnie.

No i godzinę polezalem w takim półśnie. Piotrek napisał maila o rowerach , że była totalna lipa , że tylko jechali i nuda itd., no taki żart, fajnie mu to wyszło, hehe. Aż miałem ochotę napisać że tak myślałem że tak będzie dlatego nie pojechałem, ale to już nie byłoby śmieszne.

Wypiłem tego energetyka, ale żebym miał jakaś energie to bym nie powiedział. Tata mówi że trza dziś wywieść wreszcie do lasu liście i żebym pomógł mu w myciu garczków. Wstyd że reaguje na to lękiem. To zajmie przecież trochę czasu tylko, nie ma co się bać.

Gorzej że terapeuta z Hożej jedzie na urlop, dopiero za 3tyg.mam wizytę. To akurat te kiepskie dni schodzenia poniżej 10tabl.przeżywał będę sam. Niech to szlag trafi. Ale on mi nie odpowiedział na pytanie czy mam się przyznać na grupach czy nie. Powiedział tylko że dam radę schodzić z akodinu i że to wszystko jest w mej głowie... Tylko teraz przede mną jeszcze gorsze dni kiedy przekroczę granice kiedy wogóle nic nie poczuję po Akodinie, może jeszcze po 9tabl.coś będzie ale po 7 może nie być nic, tylko zawiedzione nadzieję. Jak ja to przeżyję? Pewnie sięgnę po 15, jak źle pójdzie...

Kurcze, nie wiem czy wypić może kawę żeby mieć chęć pójść na rower czy co? Czy dać se spokuj i iść na hamak. Czas leci, pogoda jest dobra, a mnie się nic nie chce. Tak to właśnie jest przy braku Akodinu. Jak wziąłem to był zapał, chęci, i pomysły na działanie. I samo działanie. A teraz dupa blada.

Wyszedłem na rower ale przejechałem marne 4.5km, najmniejsze kółko jakie się da, ulicą . Nie mam chęci na nic kompletnie. Najchętniej umyłbym zęby i zapakował się do łóżka spać. Tylko trza by coś nasennego wziąść.
Już wziąłem, 2 difergany. Tata je kolacje, ładnie pachnie makrelą wędzoną. Jedzenie jest przyjemne ale ja bym wolał zmyć co tam mam zmyć i już nie chrzanić się z jedzeniem. Bo to człowieka rozbudza,no i gorzej się śpi z pełnym żołądkiem, wiadomo. Aha, mam jeszcze zostawili mi truskawki. Ja trochę z obowiązku jem bo jakoś mało mi smakują. No nie są zbyt słodkie w tym roku, i tyle. W zeszłym było jeszcze gorzej chyba, w każdym razie tam gdzie ja kupowałem, w Świebodzinie tam gdzie terapia.

Kurcze, umówiłem się jutro po skierowanie do alergologa a zapomniałem do elmedu w sprawie tych grup dla osób z zaburzeniami. Muszę jutro pamiętać. Ale jak to sobie zaznaczyć? Nie zapisze, bo gdzie. Mogę na jakiejś kartce w kieszeni ale to trza by jeszcze pamiętać żeby na nią spojrzeć, hehe. Nie jestem zbyt zorganizowany...

Słońce zaszło za dom , szkoda bo ładnie to światło wyglądało, takie żółte nisko na ścianie.

Rozgryzłem ten Difergan, nie pamiętam po ilu to działa. Trza by wreszcie to zapamiętać. Dużo rzecz trza by zapamiętać. Przez Ak.nic
nie pamiętam.
A wogóle dlaczego jak biorę mniejsze dawki, już jedną trzecią , to czuję tylko negatywy a nie żadnych pozytywów np.żeby mi się pamięć poprawiła albo co ? To niesprawiedliwe.

Zjadłem kolacje i zmyłem co miałem, szybko poszlo szczęśliwie. A słońce jeszcze nie zaszło za domy tylko było za chmurami.

Kurcze z tym nosem mnie drażni, że się przytyka. Mógłbym brać Sulfarinol na odetkanie, ale on uzależnia, bo nie leczy a tylko odtyka. Nie wiem czym zająć myśli czekając aż mnie zmuli Difergan, to dziwne bo już godzinę i 20min. mineło jak wziąłem. Może on tak działa, a Hydroxyzyna szybciej. Myślałem że szybciej zamuli.

Już wiem, zjadłbym coś słodkiego! Albo chipsy. Już wiem, czekolada i serek tj.właściwie taki deser jogurtowy. Niedobrze że się tak najadam na noc. Zjadłem normalnie kolacje,
kanapki. No , wreszcie zaczyna mnie mulić, po 1h 45min, masakra że tak długo. Za jakiś CZas tata będzie chciał jechać do lasu. To lepiej żebym do tego czasu zasnął.

Już tych ostatnich zdań nie pamiętam żebym pisał, to widać mocno nasenny działał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz