Pewnie już nikt nie może czytać tych moich wypocin. Przypominam że nie ma przymusu czytania. Ja pisze głównie dla siebie, żeby poukładać w głowie pewne rzeczy , i żeby zająć czas, i pisaniem odwrócić uwagę od tego koszmaru w mej głowie.
Przestawiłem jeszcze parę razy podlewacz i pojechałem. Choć nie bardzo mam ochotę na wchodzenie do jakichś galerii, zwłaszcza szukania i ośmielania się wchodzenia w nowe miejsca.
Aha, ten ciężar na duszy robi się coraz większy tj.lęki mnie atakują i depresja, także zażyłem pół Rispoleptu i 1Hydroxyzynę. Jutro zażyje od razu z rana je , dziś nie chciałem się od razu tak otumaniać i skorzystać z tej energii dzień po. Także Mirtoru nie będę brał ale Rispolept i Hydroxyzynę wg.tamtego rozkładu jak się źle czułem to tak. Jeszcze Depakine zostało zwiększyć. To znów trza łamać pastylkę bo półtorej na noc . Chyba od dziś wieczór tak włączę.
A tymczasem muszę się skupić gdzie jechać. Chyba do tej huty szkła, tam 4 artystów. Pytanie czy dziś otwarte w sobotę. Teraz na Żeraniu nie jeździ 509 to muszę się przesiąść wcześniej, pytanie gdzie, bo na jakdojadę nic nie piszą o zmianach. To tylko na 5dni to wyburzanie.
Jedzie że mną taka niezła odpicowana lala z która już parę razy jechałem. Niebrzydka jest, i nie taka małolata jak te co mnie kręcą niestety, to zdrowiej się na nią gapić , hehe.
Włączyłem takie coś Povarovo ale wyjątkowo smętne i za spokojne, ciężko się tego słucha . Dużo fortepianu i jakiegoś jęczenia. Ale klimat ma niezły.
Przesiadłem się ale miałem wątpliwości czy nie wracać do domu bo tu jest korek w tą stronę, nie dziwne objazd jest dla wszystkich aut. Ale uff mam miejsce i choć powoli ale jedziemy, nie stoimy, to jest dobrze:-)
O, napisze do Piotrka, wprawdzie on miał dosyć smsów o rzucaniu środków ale napisze co robiłem dziś.
W tej hucie szkła to nie znalazłem jej pod tym adresem tylko jakieś warsztaty samochodowe etc. Oczywiście zbyt się wstydzę by wejść zapytać. Zwłaszcza jak się gorzej czuję. Po ak.bym zapytał może . To było daleko. Pojechałem na Krakowskie ale tam to było mieszkanie w bramie , trza było wciskać domofonem, to znowu odpada bo się wstydzę. Myślałem jechać do kolejnej galerii na Hoża, niedaleko terapeuty, ale myślę że ona będzie zamknięta, bo jest robota po południu.
Jadę tradycyjnie zrobić sobie terapię Łazienkową tj.na spacer do Łazienek. Tam jakieś dziś są koncerty cały dzień, część we wnętrzach na bilety, część o ile dobrze zrozumiałem pod pomnikiem Chopina na dworze za darmo. Nie wiem jak z pogodą bo co jakiś czas jakby pada ale może się załapie na coś. A jak nie to chociaż przejdę kawałek na spacer. Na razie to główny czas spędziłem w autobusach.
Czuję taki gorąc w ciele , nieprzyjemny, zwykle jest mi zimno to odmiana. Poza tym czuję uspokojenie, to leki już działają ewidentnie. Jeśli chodzi o to czy mi przyjemnie to raczej obojętnie.
No i połaziłem sporo po Łazienkach. Popisałem smsów. Tak w sumie źle wyszło bo ja narzekam że ludzie nie odpowiadają mi, a na smsy Ewa oddzwoniła, ale ja się balem z kimkolwiek gadać to nie odebrałem, nawet nie odsłuchałem poczty bo się nagrała . Identycznie Marcin z ośrodka zadzwonił, to mu przynajmniej napisałem że nie mogę gadać. A nie chce zwyczajnie, no tak mam, może innym to ciężko zrozumieć. Wolę pisać. A inni z kolei pewno nie lubią pisać. To co ja poradzę że się nie mogę z ludźmi dogadać.
Jeszcze wczoraj Budda dzwonił, też nie odebrałem. Napisałem że nie mogę gadać. Tak to właśnie że mną jest.
Tymczasem wracam już 734, przez te objazdy trochę dłużej trwa powrót. Jestem głodny i trochę zniechęcony. Znowu zaczyna mnie boleć tą pustka wewnątrz i na zewnątrz.
Jestem zmęczony i zniechęcony muzyką , bo Funki Porcini mnie znudziła kompletnie, a aż 2płyty przesłuchałem. Widocznie tylko najnowszą jest dobra. Albo to mój zły nastrój.
Ale podsumowując to nie napiłem się dziś energetyka ani Yerby i nie było myśli intensywnych o Akodinie, także chociaż taka zaleta. Ciekawe jak z tym Podlewaniem, czy mama jakoś sama zrobiła czy nie. To lepiej bo miałbym jutro co robić. Tj.rano trza wreszcie wstać i iść do kościoła bo 2x nie byłem, to jakbym wstał na 7.30 to by było dobrze. Potem podlewanie. A potem na rower jak pogodą pozwoli. A potem leżenie na hamaku.
Już ustaliłem, trza 6.30wstać żeby się wykąpać, ubrać, wypić kawę i zażyć leki i zdążyć na 7.30 do kościoła. Ale warto, bo tak to zwlekam cały dzień z tym kościołem i nie idę w końcu. No i zaletą jest że krótka msza o tej porze. Zobaczymy. Zobaczymy czy wstanę, hehe. Ale teraz o 19tej już zażyłem leki wieczorne, już Depakine też większa dawkę. Hydroxyzynę rozgryzłem już tradycyjnie żeby szybciej zadziałała, więc znów mnie skręca ta kwaśność w ustach. No proszę, słownik ma w bazie takie słowo jak kwaśność a nie ma tych prostych które muszę ciągle wpisywać!
Budda znów dzwonił, napisałem że mam lęki . Chyba zrozumiał ale nie do końca bo odpisał i coś tam chce. Ja się nie nadaje do niczego, a zwłaszcza by być jego przewodnikiem po Wawie na rowerze. Tj.Wawę znam, ale ja nie wiem co on niby chce, a się czuję jak się czuję że się nastawiam na nie... Jakbym zażył Ak.to proszę, mogę mu przewodzić i oprowadzać ile wlezie, heh.
O paskudna! Urządliła mnie pszczoła. Siedziała na schodach, nie widziałem jej. Bolało jak cholera, w dłoń bo ją dotknąłem. Dobrze że nie mam na osy uczulenia, bo by mi ręka nieźle spuchła a tak to tylko czerwone i mocno wciąż boli , takim dziwnym bólem .
No co jest, godzina mija od wzięcia pastylek a mnie nie muli. Za to znów chce mi się jeść, jakoś ostatnio często wieczorem, mimo że niedawno się najadłem. Aha, to może po Hydroxyzynie, coś chyba dr.w ośrodku mówił. W każdym razie że nie tylko Mirtor wzmaga głód.
Nie No, myłem już zęby , to znów problem z tym jedzeniem, bo nie będę mył powtórnie, nie lubię myć, bo to nieprzyjemne jest, ta ostra mięta, no i że mnie suszy tak po myciu. I tak mnie i bez tego suszy, a po to 5x bardziej.
O, słoneczko wyszło, tuż nad horyzontem, spod chmur. No, czyżby zaczynało mnie mulić?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz