sobota, 21 czerwca 2014

Dziś jak zwykle dzień po ak.to zapal do życia jest, tak pewno do południa, także korzystam i jadę na rower. Ale tak się wybieram że co chwilę po coś wracam, i zmieniam zdanie gdzie jechać. Teraz wykombinowałem żeby jechać nad Zalew 734 i wrócić rowerem, wracałem się tym razem po bilet miesięczny. Ale przyjechała na przystanek rowerem jakaś małolata, to się boje że razem się nie zmieścimy.

Ona była bardzo atrakcyjna. Choć z twarzy nie podobała mi się specjalnie. Więc wróciłem rowerem nad Zalewem. Było fajnie tylko potem zmoczył mnie deszcz 2x . Na rowerze to przykra sprawa. No ale 11km zrobione. Jak wróciłem to ojciec coś mi tłumaczył z hydroforem, moim zdaniem on wszystko zbyt komplikuje i za bardzo się wszystkiego boi . Ja nie zrozumiałem co mi tłumaczył a się tylko wkurzyłem, bo finał jest taki że nie podlewa się ogródek, a miałem to dziś robić . Ten deszcz to jest tak mały że nie przechodzi przez gałęzie drzew u nas i trza i tak podlewać, tak mama mówi, ona pilnuje tego ogrodu.

Dobra, chyba się z tata dogadaliśmy, dałem jeszcze mniejszy strumień wody to hydrofor się wyłączą co jakiś czas jak on chce. Tylko że mniejszy obszar się podlewa, to trza w nowych miejscach wymyśleć gdzie i będzie to więcej godzin się podlewało. Cóż, takie życie. 1dzień cały będzie trza przeznaczyć na wyłącznie podlewanie.

Na razie wciąż czuję się nieźle . Choć zaczynam odczuwać ten wewnątrzny ciężar nadchodzącej depresji. Myślę czy się nie urwać z tego podlewania i pojechać gdzieś do galerii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz