niedziela, 22 czerwca 2014

Ciężko było wstać 6.30, a konkretnie myć się, bo wstać się dało. To wypiłem pierw kawę żeby dojść do siebie. Tak często rano mam, mimo że w zasadzie wyspany. Niektórzy lepiej funkcjonują rano, inni wieczorem, to ja .

W kościółku ekspresowo bo 45min., i jeszcze jakaś młoda w białych spodniach stała przede mną, to umilało. Gorzej że nie wziąłem okularów, a właśnie w kościele najbardziej narzekałem że źle widzę, do tego był ten ksiądz co tak niewyraźnie mówi, to wszystko było jak za mgłą , hehe. Ale to za mgłą to może kwestia psychotropów, hehe. Może tak będę się teraz czuł?

No było Dobrze, i zjadłem śniadanie z rodzicami i znów te lęki, jestem roztrzęsiony, duszno mi. No ale nic ponadto co zażyłem to nie zażyje. Znaczy ostatecznie mogę dołożyć dodatkowo hydroxyzynę, ale i tak już sobie manipuluję za dużo. Może przejdzie.

Zająłem się netem i jest lepiej. Czytam gdzie by tu kupić tanie okulary. Można na allegro ale bez przymierzenia to raczej odpada, jak będą źle wyglądały to nie będę nosił i tylko wyrzucone pieniądze, nawet jeśli to tylko 30zł.50zł kosztuje bateria do mego tel.a nie kupujemy na razie. Patrzę na forach co ludzie piszą, i w Wawie jest mnóstwo dobrych tanich salonów z okularami, że też myśmy poszli do VisionExpres, to reklama zadziałała. A wcale nie było ekspresowo tylko tydzień je robili.
No ale narzekam bez sensu bo
były tanie a są ładne bo mi pasują i się dobrze w nich czuję. Ciekawe ile wytrzymają.

Gorzej że pogoda się psuje tj.wieje zimny wiatr i są deszczowe chmury, a ja chciałem na ten rower iść. Tzn.teraz mi się nie chce, ale warto by było się przejechać, to czymś się zajmę , i czas zejdzie .
O, trochę ten wiatr przewiał chmury i coś lepiej wygląda niebo .

Podlewam ten ogródek to przestawiam co 20min.podlewacz a w między czasie nie mam co robić. To pisze sobie bloga i słucham muzyki w pokoju. Teraz byłem po truskawki rowerem, ale zimno nieprzyjemnie jest. No ale na rower trza iść to ku zwiększeniu chęci pije napój energ. Kulturalnie w kubku bo zwykle na mieście to rozgryzam te tabletkę w buzi co wiem że jest kiepskim pomysłem i niesmaczne.

Pogoda się zmienia co chwilę bo teraz znów kropi deszcz, jak w marcu, a mamy koniec czerwca.

Kończę podlewać ale oczywiście żałuje że wypiłem energ.bo się czuję po nim Gorzej, tj.te lęki. To było do przewidzenia. Nie wiem jak z rowerem. Patrzyłem galerie w Wawie dziś ale coś nie mogę nic utrafić. No w tym stanie to nic mi nie idzie . Muzyką żadna też nie pasuje . Niech to szlag. A tak dobrze się czułem rano.

Byłem na krótkim rowerze, ale nie ośmieliłem się go wsadzić do 705 by potem z wiatrem wrócić . Tak to rezygnuję ze wszystkiego jak się źle czuję. Nie mam śmiałości i się wszystkiego obawiam. Także pojechałem trochę lasem ale to był błąd i wiedziałem żeby tego nie robić bo od razu uruchamiają mi się przykre wspomnienia i Marta. Wiem, miałem tam nie jeździć. Mam gdzie jeździć gdzie indziej ale byłem akurat obok i pomyslałem ze las to świetny pomysł bo w lesie tak nie wieje. A jest przykry wiatr, zupełnie zniechęcą do roweru. Także przejechałem tylko 4.5km.i się walnąłem do wyra. Oj tak chciałbym zasnąć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz