Bedzie gorzej, tylko gorzej, nie wiem jak ja to wytrwam...
Skosilem te trawe,ale pod koniec zlapal mnie deszcz, wiec sie szyko zwijalem. To dlatego sie tak beznadziejnie czulem mimo mixu lekow -bo pogoda sie zalamala...
Musze przestac cpac...
Rodzicom powiem ze depresja znowu przychodzi i czuje sie gorzej i zeby sie nie dziwili ze nie funkcjonuje jak dotad. Ale jak ja funkcjonowalem? Chyba i tak zle. Wszystko jest bez sensu, kurna czemu do cholery ja zawsze pisze snesu? Musze za kazdym razem poprawiac. Tak wiele rzeczy mnie wpienia...
Muza Little Dragon ktora wydawala mi sie czadowa teraz nie dziala. Szarosc... Czy w swym zyciu bylem juz w takiej dupie? Nie wiem czym sie zajac. Chyba lezeniem. Dobrze ze nic nie musze robic bo bym nie byl chyba w stanie. Ale jakby byla pogoda to co innego. Moze mi sie wydaje. Ten swiat ostatnio moj sie bardzo zmienil, to wszystko takie dziwne jest... Mowie odkad p.Mariola sprowokowala mnie do glebszych przemyslen, ktorych jak widze po statystykach nikt nie przeczytal. Jakos umknely oczom.
ALe wazne ze ja do nich doszedlem, to naprawde milowy krok w ostatnim mym mysleniu w ciagu ostatniego, no nie wiem-roku?
Jak ja bede cpal to nie bede mial zadnych glebszych przemyslen, wszystko jest takie plytkie odkad cpam Acodin. Musze go rzucic. Przeraza mnie to, ale to chyba oczywiste. WYwyluje strach,niepewnosc.
Kurde zadna muza mi nie pasuje. Nic mi nie pasuje. Nie wiem co robic. Dobrze chociaz ze moge pisac.
Wszystko wydaje mi sie takie udawane,sztuczne. Kurcze,jeszcze ten Darek dzwonil wczoraj w sprawie pracy, ja nie mam pojecia o tym imitowaniu efektow synchronicznych, to powiedzialem Lukaszowi,ale wypadaloby zeby zadzwonic do Darka i powiedziec mu ze rezygnuje. Zeby to elegancko zakonczyc. Ale boje sie. I pewno nic nie zrobie.
Tata przycina galezie u cioci na dzialce,a mama uczy dzieci w szkole. A ja nic nie robie. Do tego sie nadaje jedynie. Gosia napisala,to jej wylalem troche zali,ale juz nie odpisala. Moze nie ma czasu. To wszystko jest takie smutne:-( A bedzie jeszcze gorzej. To mnie przeraza. ALe zaraz,stop! Jestem w paszczy swojej choroby,depresji, ktora mi wmawia ze wszystko jest beznadziejne,a wcale tak nie jest! ALe nie,to przeciez nalog, mega zejscie po mega braniu, po ciaglym raniu przez 14miesiecy. Jak to bedzie? Czy ja oczekuje ze bedzie lekko?
W sumie teraz te dni, najblizsze kilka,to moge przespac, tj.wracam z zabiegow i ide spac. Wezme leki nasenne i jakos przejdzie czas. A co bedzie za 11dni jak przyjda te kursy? TO masakra. TO paranoja ze ja nie zrobilem sobie wczesniej tego odwyku! Wszystko sie rozwali. Te kursy to duza szansa. TO pewno ja bede znow cpac zeby na nie chodzic. ALe nie uprzedzajmy. Moze jak od jutra nie bede bral (eh, wiem jak koszmarnie brzmi to zdanie...),to moze sie do nastepnego poniedzialku wyczyszcze tak zeby funkcjonowac normalnie? Jest nadzieja, mala... Musze jej sie trzymac! Mimo ze rozsadek mi mowi ze jak tyle czasu cpalem to przeciez przez 10dni sie tego nie odkreci... Przeciez to utopia.
Szkoda ze dzis zacpalem,bo bym teraz mogl sie przylozyc,przykryc sie kocem i zdrzemnac sie. A tak to lipa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz